6.2.12



- Tata, chodź, kawka! -  krzyczały dzieci.
- E, tam kawka… - odparłem.
Podszedłem jednak do okna. I rzeczywiście, w naszym karmniku siedziała kawka, do której chwilę potem dołączyły dwie kolejne.
- Ja tam wolę sikorki… – powiedziałem.
- Przecież kawki są ciekawe – zdziwiły się dzieci.
- No, jest, jest – westchnąłem i przyjrzałem się uważniej gościom na naszym balkonie.
Mieszkamy na osiedlu, z dala od dużych parków czy lasów. Z naszych okien widać głównie inne bloki. Niewiele ptaków znajduje więc nasz karmnik zimą. Najbardziej cieszę się, gdy wpadają tu sikorki – bogatki oraz modraszki. Są bardzo inteligentne, ciekawskie jak dzieci i kolorowe. Przypominają mi las i dziką przyrodę. Mniej cieszą mnie odwiedziny typowych mieszczan: wróbli, srok czy właśnie kawek. Ida i Kacper lubią również tych gości. Może dlatego udało mi się namówić mego syna, by przygotował rysunek, który załączam na górze.
Kawki, podobnie jak i inni przedstawiciele rodziny krukowatych, to jedne z najbardziej inteligentnych ptaków. Wydaje się, że podobnie mieszkają w miastach „od zawsze”. Tymczasem z człowiekiem związały się całkiem niedawno. Jak pisze Andrzej Kruszewicz w świetnej książce „Ptaki Polski” jeszcze 70 lat temu kawki zamieszkiwały skupiska starych, dziuplastych drzew i szczelin skalnych. W polskich miastach pojawiły się dopiero po II wojnie światowej, gdyż ruiny budynków oferowały im doskonałe miejsca do gniazdowania. Szybko przystosowały się do nowego środowiska. Nawet gdy miasta już odbudowały się, gdy ludzi uprzątnęli gruzy i zlikwidowali ruiny, kawki poradziły sobie doskonale. Inteligencja pozwoliła im zamienić dziuple na przewody wentylacyjne, kominy i szczeliny w budynkach. Ale gdy tych braknie, budują gniazda w budkach lęgowych, w maszynach górniczych czy w gniazdach gawronów.
Kawki żyją w koloniach, gdzie każdy ptak ma ściśle określone miejsce w hierarchii. Młode najczęściej dziedziczą pozycję po rodzicach. Żerowania, rozpoznawania drapieżników i lokalnego dialektu uczą się jednak zarówno od matki i ojca, jak i innych członków stada.
W okresie dokarmiania młodych kawki polują na owady, ich larwy, czasem też pisklęta innych ptaków oraz drobne gryzonie. Jesienią i zimą przestawiają się na pokarm czysto roślinny. Muszą go sprawnie szukać, bo wiele kawek nie odlatuje do ciepłych krajów, lecz pozostaje w kraju. Niektóre co prawda wywędrowują, lecz na ich miejsce przylatują krewni z północy. W sumie więc nam, ludziom, trudno zauważyć zmianę. Czasem nawet odnosimy wrażenie, jakby zimą było ich więcej niż latem. Czarno-szare ubarwienie łatwo bowiem odznacza się na śniegu, a głodne kawki chętniej zaglądają też w pobliże okien i balkon. Wpadają wówczas do takich ptasich stołówek, jak nasza, gdzie wysypaliśmy rozmaite ziarna.
Choć nie są tak urocze, jak sikorki, to ich obserwacja też dostarcza sporo przyjemności.Dzieci miały więc rację. Kawki naprawdę są ciekawe.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz