28.3.12



- Dobrze jest. Jutro nie powinno być mgły. Zobaczymy te gęsi – pocieszał Bartek Smyk, ornitolog, gdy jechaliśmy wieczorem drogami Doliny Baryczy.
Starałem się uwierzyć. Tego dnia wstałem wpół do piątej rano, by zobaczyć stada tysięcy gęsi. Były, to prawda, ale dało się to poznać jedynie po gęganiu i łopocie skrzydeł. Gęsta mgła skutecznie zasłoniła nawet pojedyncze ptaki. Umówiliśmy się więc na wyprawę następnego dnia. Mieliśmy nadzieję, że tym razem mgła się grzecznie rozwieje i słynne stawy pokażą swe wiosenne cuda.

20.3.12

Kwitnąca leszczyna

- Ładne kwiatki – mruknął Kacper – tylko dlaczego tak okropnie różowe?
- Właśnie dlatego są ładne – nie zgodziłem się z moim synem.
- Przecież mówię, że ładne – odparł Kacper. – Ale różowego i tak nie lubię. 

13.3.12

Mamy dowód, że kawki są naprawdę inteligentne

 
Wracam do tematu, który już tutaj opisywałem. Jeszcze zimą dzieci przekonywały mnie, że kawki to naprawdę ciekawe zwierzęta. Po lekturze książek przyznałem im rację. A teraz udało mi się potwierdzić to przez własne obserwacje.
Tego dnia odprowadziłem Idę do szkoły, choć zwykle już chodzi sama. W drodze powrotnej, już przy naszym bloku, zatrzymał mnie gospodarz naszego osiedla.
- Panie Wojtku, niech pan patrzy, co te kawki wyprawiają – zawołał do mnie, patrząc wysoko w górę. – O, kratki z przewodów wentylacyjnych powyciągali.
- Ale jak? – zdumiałem się i podniosłem głowę.

6.3.12


   

- Gęsi, gęsi! Słyszę, ale nie widzę – krzyknąłem, bezradnie rozglądając się dookoła.
- Tam, tato! – Kacper podniósł rękę.
Spojrzałem wprost nad głowę. Było ich kilkadziesiąt. Ustawione w kształt litery V - zwany kluczem – gęgały jak najęte, zawzięcie machając skrzydłami. Wreszcie! Gdy pojawiliśmy się w ostatnią niedzielę w lesie, liczyłem, że uda nam się dostrzec pierwsze oznaki zbliżającej się wiosny. Słońce grzało, śnieg już stopniał, zniknął lód z rzeki. Niemniej rośliny i zwierzęta nieśmiało jeszcze wyglądały ze swoich zimowych kryjówek. I dopiero te gęsi udowodniły nam, że nie tylko my czujemy wiosnę w kościach.