6.3.12


   

- Gęsi, gęsi! Słyszę, ale nie widzę – krzyknąłem, bezradnie rozglądając się dookoła.
- Tam, tato! – Kacper podniósł rękę.
Spojrzałem wprost nad głowę. Było ich kilkadziesiąt. Ustawione w kształt litery V - zwany kluczem – gęgały jak najęte, zawzięcie machając skrzydłami. Wreszcie! Gdy pojawiliśmy się w ostatnią niedzielę w lesie, liczyłem, że uda nam się dostrzec pierwsze oznaki zbliżającej się wiosny. Słońce grzało, śnieg już stopniał, zniknął lód z rzeki. Niemniej rośliny i zwierzęta nieśmiało jeszcze wyglądały ze swoich zimowych kryjówek. I dopiero te gęsi udowodniły nam, że nie tylko my czujemy wiosnę w kościach. 
- To gęgawy? – spytał tato Felka, który dołączył do naszej ostatniej wyprawy z całą swoją rodziną.
- Nie wiem… - odparłem ze skruchą.
Z takiej odległości trudno odróżnić gatunki dzikich gęsi. Zresztą, są one dość podobne do siebie. Najsłynniejsza z nich to właśnie gęgawa. Z niej wywodzą się gęsi domowe. Był czas, gdy stała się bardzo rzadka w Polsce, ale ostatnio jest jej coraz więcej. Podobno na przelotach częściej niż gęgawę widuje się gęś zbożową, czasem też białoczelną i małą. Tak czy owak nie wiemy, kto to przelatywał nad nami. Z pewnością jednak wytrwale gęsi te pruły przed siebie, pędząc na lęgowiska gdzieś na północy – zapewne w Skandynawii lub północnej Rosji. By sobie nieco ulżyć, ustawiły się w kluczu. Od dawna naukowcy przeczuwali, że lecą tak, by zmniejszyć wysiłek. Najciężej miał mieć ten ptak, który macha skrzydłami na samym przodzie. Przebija się on bowiem przez powietrze bez żadnej pomocy. Dlatego, gdy lider się zmęczy, jego miejsce zajmuje inna gęś.
Te ptaki, które lecą za przodownikiem, miały wykorzystywać tunel w powietrzu, jaki on tworzył. Nie do końca jednak było wiadomo, dlaczego ustawiają się nie tuż za nim, a lekko w bok od niego. Praca, która to częściowo wyjaśniała, ukazała się w 2001 roku w naukowym tygodniku „Nature”. Jej autorzy badali co prawda pelikany, ale one też latają w kluczu i wnioski dotyczą także i gęsi. Okazało się, że ptak lecący z tyłu wykorzystuje prąd wznoszący oraz wir powietrza wytwarzane przez skrzydło osobnika przed nim. A ono znajduje się bardziej z boku niż tu za ptakiem. Dzięki tym prądom i wirom ptak może rzadziej machać skrzydłami i dłużej unosić się w powietrzu jak szybowiec. W sumie więc mniej się męczy. Naukowcy obliczyli, że w ten sposób ptaki zużywały o ponad jedną dziesiątą mniej siły, a ich serca biły  nieco spokojniej. Dodali jednak, że to z pewnością nie wyjaśnia wszystkich powodów lotu w kluczu. Frunąc razem ptaki lepiej się ze sobą porozumiewają, koordynują swoje ruchy, przekazują sobie informacje o kierunku i prędkości lotu.
Badania te prowadzili między innymi ornitolodzy z zespołu filmowego Jacquesa Perrina. Swoich odkryć dokonali, gdy pracowali nad jego filmem „Makrokosmos”. To więc dobry powód, by załączyć krótkie wideo z tego pięknego obrazu. Tym bardziej, że przedstawia ono lecące w kluczu gęsi.
I mam nadzieję, że podczas naszej kolejny wyprawy „w przyrodę” odkryjemy jeszcze więcej śladów wiosny.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz