11.4.12




- Widziałem! Widziałem! – krzyczał Kacper. – Była taka piękna, taka kolorowa. Machnęła mi ogonem.
- Gdzie? Gdzie? – wołałem, dobiegając do syna.
- Zniknęła. Schowała się. Ale była. Widziałem ją. Naprawdę! – powtarzał raz po raz, gdy my staliśmy nad płytkim bajorem wpatrując się z niedowierzaniem w mulistą wodę.
W święta Wielkanocy nadal było zimno. Pojechaliśmy jednak „w przyrodę”, by sprawdzić, czy płazy zaczęły już swoje gdy. Mamy takie swoje ulubione miejsce: wielki dół w środku lasu, z którego kiedyś wydobywano żwir. Koparki pozostawiły wielometrowe ściany i dno poryte metalowymi gąsienicami. Niegdyś eksploatowano tam żwir na wielką skalę, ale potem zmniejszono wydobycie i większą część wyrobiska na powrót zajęła przyroda. Na dnie powstały bajora, wokół których wyrosły łany pałek wodnych i zarośla krzaczastych wierzb.




Wiosną co roku do tych zbiorników schodziły się wielkie liczby żab i traszek, urządzając gody i składając jaja, zwane skrzekiem, z którego potem wylęgały się tysiące kijanek. Na larwy płazów polowały rozmaite drapieżne owady wodne. Krótko mówiąc, było co obserwować. Wybraliśmy się i więc i w tym roku, pełni zapału i ciekawości. Tym razem w większej grupie. Ja, Kacper, Ida, ich siostra cioteczna Maja oraz koleżanka Ewelina.
Na miejscu jednak czekała nas przykra niespodzianka. Niedawno musiała się pojawić koparka, która wydobyła żwir w zarośniętej części wyrobiska i rozjechała zarośla. Bajora z niewiadomego powodu znacznie zmniejszyły się, wyschły. W samej wodzie zaś leżały dziesiątki martwych żab. Nie pierwszy raz zresztą tej wiosny zaobserwowaliśmy to zjawisko. Prawdopodobnie to efekt późnego ataku ostrej zimy. Mróz, który w styczniu i lutym skuł lodem zbiorniki wodne, uwięził na ich dnie zimujące tam żaby zielone. Małe bajora zamarzły do dna, a płazy, które sobie świetnie radzą w zimnej wodzie, nie przetrwały pobytu w lodzie. Gdy na wiosnę lód odpuścił, dało się zobaczyć martwe żaby. Na ich udział w godach nie było więc co liczyć.
Na szczęście po pierwsze głębsze zbiorniki nie mogły zamarznąć do dna. A po drugie nie wszystkie płazy zimują w stawach czy jeziorach. Żaby brązowe, ropuchy i traszki mrozy spędzają w lesie. Gdy się ociepli, wybudzają się i zdążają ku wodzie. W naszej żwirowni wkrótce znaleźliśmy tego dowody. W jednym z płytszych miejsc dostrzegliśmy kłęby żabiego skrzeku.Tu widok całości:


A tu w zbliżeniu na jaja:


Znaczyło to, że jakiś czas temu, gdy temperatury na kilka dni się podniosły, płazie gody się zaczęły. Samice złożyły jaja, a samce oblały je męskimi komórkami płciowymi. W środku widać więc było małe czarne zarodki kijanek. Dzieci bardzo się przejęły, że skrzek wkrótce zginie – albo wyschnie albo zostanie przejechany przez koparkę, która zapewne pojawi się tu po świętach.
- Musimy go uratować! – stwierdziły i zapakowały skrzek w słoiki, które przynieśliśmy ze sobą. Potem przeniosły je do nieodległego, ale głębszego i bezpieczniejszego zbiornika.
Potem jeszcze szukaliśmy traszek, bo to pospolite a tak piękne płazy. Z zimowego odrętwienia budzą się podobno w marcu i szybko zdążają ku wodzie. Jaja co prawda składają podobno dopiero w maju, ale już w kwietniu przybierają kolorowe godowe barwy. Gdy więc Kacper zawołał, że widział, na pewno, bo machała mu ogonem i taka kolorowa, że to musiał być samiec, pobiegliśmy z nadzieją do niego.
Nic jednak nie zobaczyliśmy.
- Naprawdę była. Naprawdę! – powtarzał Kacper.
Wpatrywałem się w milczeniu w wodę. I nagle dostrzegłem czarny podłużny kształt. Powoli sięgnąłem po siatkę i delikatnie wyłowiłem zwierzę. To był samiec traszki zwyczajnej. Pomarańczowy brzuch, ciało nakrapiane czarnymi kropkami i piękny grzebień na grzbiecie. Proszę popatrzeć:



A tu dla porównania rysunek samca autorstwa Władysława Siwka z przewodnika Mariana Młynarskiego „Płazy i gady Polski” z 1971 roku.

I samicy:


Obejrzeliśmy sobie traszkę i oczywiście chwilę później wypuściliśmy ją na wolność, nie czyniąc żadnej krzywdy. Pomachała nam kolorowym ogonem i zniknęła wśród gęstej wodnej roślinności. Niech się mnoży ku chwale przyrody i jej dzielnych obserwatorów!

3 komentarze:

  1. uważam, że Twój blog jest wspaniały i wiele się z niego uczę, więc z chęcią przekazuję Ci wyróżnienie w blogowej sztafecie :) więcej tutaj: http://ponadsiebie.blogspot.com/2012/04/zalegosci-blogowe-czyli-bardzo-wam.html

    OdpowiedzUsuń
  2. Witam! Ostatnio nabyliśmy Pana książkę "Tato, a dlaczego?" i jesteśmy pod wielkim wrażeniem!!! Czytamy całą rodziną, ba, 10-latek po kryjomu czyta sam z nadzieją, że potem czymś mnie zagnie;) Wczytuję się powoli w Pana blogi, są wspaniałe! Mam nadzieję, że dzięki Panu moje dzieciaki połkną bakcyla badacza przyrody i zapragną poznawać tajemnice otaczającego świata:)

    OdpowiedzUsuń
  3. Bardzo dziękuję i Czyżykowi i Aleksandrze za miłe słowa!

    OdpowiedzUsuń