19.6.12



Muchołówka szara. Fot. Ewa Przeździecka

Przyglądaliśmy się w ciszy. No, prawie w ciszy. Trochę rozmawialiśmy. Ptaszek przysiadł na drzewie i chwilę później skoczył na gniazdo. Mościł się tam przez moment i zaraz potem zasiadł z gracją na jajkach.

Muchołówka szara na gnieździe. Fot. Ewa Przeździecka

Wiele ptaków zakończyło już pierwsze lęgi. Pisklęta odchowane, więc, wydawać by się mogło, czas na odpoczynek. Ale nie! Liczne drobne ptaki, jak obserwowana przez nas muchołówka szara, w czerwcu przystępują do drugiego lęgu. Od nowa budują gniazda, składają jaja i intensywnie karmią pisklęta. Podobnie czynią te, którym pierwszy lęg się nie powiódł. W końcu wielu drapieżników czyha tylko,  by znaleźć gniazda i pożywić się jajami i pisklętami drobnych ptaków. Wśród amatorów takich dań są choćby domowe koty, sroki, sójki czy kuny. Dlatego gniazda zwykle są budowane w ukryciu, schowane wśród liści, traw, w dziupli czy wysoko na drzewie. Ale nie zawsze. Czasem ptaki zachowują się tak, jakby w ogóle nie bały się drapieżników. Budują gniazda w miejscach, gdzie niemal każdy jest w stanie je zobaczyć.

Tak było właśnie z obserwowaną przez nas muchołówką. Zbudowała gniazdo na wystającej części belki nad garażem. Codziennie drzwi się otwierały, samochód wjeżdżał, wyjeżdżał, ludzie wchodzi i wychodzili, a muchołówki wydawały się zupełnie tym nie martwić. Wychowały jeden lęg i zdaje się, że uznały to miejsce za świetne, bo drugie gniazdo zbudowały na sąsiedniej belce, w równie widocznym miejscu. Dr Andrzej Kruszewicz w książce „Ptaki Polski” pisze, że rzeczywiście „gniazda muchołówek szarych można znaleźć w zaskakujących miejscach”, na przykład „w puszce przybitej do rachitycznej brzozy w charakterze zbiornika na sok, zaledwie pół metra nad ziemią”. Ale i innym ptakom zdarza się budować w miejscach, gdzie każdy człowiek by im odradził. Dziadek Idy i Kacpra pokazał im niedawno gniazdo drozda śpiewaka zbudowane na deskach opartych o szopę na jego działce. Było ono widoczne z daleka i niemal całkowicie odsłonięte. Sam w dzieciństwie widziałem gniazdo sikory założone wewnątrz metalowego słupka, który podpierał ogrodzenie z siatki. Wszystkie dzieci na moim podwórko zaglądały do środka i obserwowały pisklęta. W Warszawie zaś natrafiłem na gniazdo mazurka wewnątrz słupa lampy elektrycznej. Ptaki wykorzystały to, że obluzowała się tam płytka zasłaniająca przewody elektryczne i bezpieczniki. Przecisnęły się przez szczelinę i wewnątrz, między kablami, założyły dom rodzinny. Prof. Jan Sokołowski zaś, o ile mnie pamięć nie myli, opisywał kiedyś gniazdo zbudowane wprost w kloszu lampy ulicznej. W nocy pisklęta miały więc jasność jak za dnia, a i pewnie też niezłe grzanie. Znajomi paleontolodzy z kolei opowiadali o gnieździe umieszczonym wewnątrz maszyny górniczej. Przy takich lokalizacjach gniazda przy oknach, na balkonach, pod dachami i nisko na drzewach wydają się dość bezpiecznym pomysłem.
I co najdziwniejsze, w takich warunkach wielu ptakom naprawdę udaje się dobrze odchować pisklęta. Oczywiście, nie zawsze, niemniej sukces i tak jest duży. Może ptaki jednak lepiej znają się na tym, jak wybrać miejsce? Może na belce garażowej, w słupie lampy czy na deskach pod szopą mimo wszystko jest dość bezpiecznie?  
Nie wiem, ale radzę się rozejrzeć dookoła. Pomysłowość ptaków potrafi zaskoczyć.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz