26.6.12

Najpierw zauważyliśmy niewielki kopczyk. Miał ciemnoszary kolor, a piasek dookoła, jak to piasek, był żółtoszarobrązowy. Gdy schyliliśmy się, by przyjrzeć mu się bliżej, dostrzegliśmy wejście do małej norki. Musiało ją wykopać jakieś niewielkie zwierzę, zapewne owad. Dość szybko wyjaśniło się, kto to taki. Nie czekaliśmy długo aż przyleciała brunatna pszczoła objuczona żółtym pyłkiem, zatrzymała się na brzegu usypiska i wgramoliła do norki. Po kilku minutach wyjrzała ze środka jej głowa. Dłuższą chwilę rozglądała się dookoła, dzięki czemu mogłem zrobić jej to zdjęcie:
Pszczoła samotnica (prawdopodobnie z rodzaju Evylaeus) w swojej norce. Fot. Wojciech Mikołuszko


Dzięki tej fotografii prof. Waldemar Celary, entomolog z Uniwersytetu Jana Kochanowskiego w Kielcach, potwierdził, że naprawdę widzieliśmy pszczołę samotnicę, najprawdopodobniej „jakiś gatunek z rodzaju Evylaeus”.
Większości ludzi słowo „pszczoła” kojarzy się głównie z dużymi koloniami pszczół miodnych, które hoduje się w ulach dla miodu i innych pożytków. Tymczasem, jak w swoim artykule pisze prof. Celary „wbrew utartej opinii najliczniejszą grupą pszczół są pszczoły samotne, których samice same budują gniazda i zaopatrują potomstwo w pokarm”. Królowa czy też matka nie ma u nich żadnych robotnic do pomocy. Wszystkim zajmuje się samodzielnie. Najpierw więc buduje domek lub norkę, gdzie składa jaja i przynosi pożywienie w postaci pyłku oraz nektaru kwiatów. Potem zamyka wejście do gniazda, by utrudnić dostęp drapieżnikom. Zwykle potem ginie. Larwy, które się wylęgną mają - dzięki troskliwości ich matki – dość pokarmu, by urosnąć, dojrzeć, przepoczwarzyć się i wyjść na zewnątrz jako dorosłe owady.
Niektóre pszczoły samotnice budują naprawdę skomplikowane pomieszczenia dla swoich dzieci. Miesierki na przykład wycinają okrągłe kawałki liści i zwijają je w tutki. Tak spreparowanymi fragmentami wyściełają chodniki i na nich układają pyłek oraz nektar. Murarki wykorzystują puste łodygi trzcin, roślin baldaszkowych a nawet dziury w cegłach, w których budują komory oddzielone od siebie ściankami z przeżutych liści. Makatki wełniste plotą gniazda z włosków roślin. Żywicówki lepią domki z żywicy drzew.
Wyliczać można by długo, bo gatunków pszczół samotnic jest mnóstwo. I to nie jest ciekawostka wyłącznie dla wielbicieli owadów. Pszczoły samotnice potrafią bowiem zapylać kwiaty, do których wnętrza nie sięgają pszczoły miodne. Bez ich pomocy wiele roślin uprawnych, potrzebnych człowiekowi, nie mogłoby wytworzyć nasion. W książce z 1988 roku znalazłem informacje, że w Polsce trwały badania nad sztuczną hodowlą pszczół samotnic. Miały pomagać zapylać rośliny uprawne takie jak lucerna czy koniczyna czerwona. Szczególnie dobrze w tej pracy sprawdziły się podobno porobnice oraz pszczolinki. Ja tam przyznam, nigdy nie widziałem w terenie ich sztucznych gniazd. Dzikie pszczoły samotnice zdarza mi się jednak zobaczyć nawet podczas zwykłego spaceru razem z dziećmi. Wystarczy uważne oglądanie piasku pod nogami.  




2 komentarze: