28.9.12

Żuki w lesie.
 - Kacper, przestań… – jęknęliśmy wraz z Idą.
- No co? Ja tylko udaję Amerykanina, który przyjechał do Puszczy Kampinoskiej – odpowiedział Kacper i znów zaczął biegać wokół nas powtarzając – Kempeska, Kempeska, Kempeska…
Nie byliśmy już w stanie tego słuchać. Pojechaliśmy na wycieczkę do Puszczy Kampinoskiej, żeby pooglądać przyrodę. Wybraliśmy prosty i krótki szlak. Niestety, na początku niewiele udało nam się zobaczyć. Kacpra zaś rozsadzał nadmiar energii, której nie miał gdzie rozładować.
- O, gnojarz – naraz zakrzyknął, przerywając zabawę w „Amerykanina w Puszczy”. Odetchnęliśmy z ulgą. – Tata, patrz, on toczy kulkę!
Pochyliłem się. Na środku leśnej ścieżki żuk wciągał właśnie kulę nawozu do wygrzebanej w ziemi norki. 
Żuk pod kulą nawozu, którą wciąga do wykopanej przez siebie norki. Fot. W. Mikołuszko

20.9.12

O żołędziach - leśnych owocach, smacznych dla zwierząt, ale czy dla ludzi też?

Leśna wspinaczka. Fot. I. Mikołuszko
- Berek! – krzyknąłem, wrzuciłem Idusi żołędzie za ubranie i uciekłem.
Sami wymyśliliśmy tę zabawę. Podczas naszej niedawnej wycieczki do lasu zobaczyliśmy takie masy żołędzi, że aż się prosiły o wykorzystanie. 
Żołędzie - owoce dębu szypułkowego. Fot. W. Mikołuszko
Zaczęliśmy więc od „berka żołędziowego”. Zabawa polega na tym, by dogonić inną osobę i wrzucić jej żołądź za ubranie. Jak się uda, to drugi uczestnik zostaje berkiem i rusza w pogoń za pozostałymi. Pamiętaliśmy też o innych zabawach. Z żołędzi można przecież budować ludziki i zwierzątka – potrzebne są jedynie patyczki lub zapałki do wtykania. Ale czy coś jeszcze?

14.9.12

Wiem, kto zamieszkał u naszych czytelników! Ela z Edusio.pl przysłała nam informację o zwierzątku, które się u niej zadomowiło. Stwór najczęściej siedzi na suficie, czasem znika na kilka dni, potem znów się pojawia. Opowieści towarzyszyło zdjęcie:
Samiec czaika jesiennego. Fot. Edusio.pl

11.9.12

O spotkaniu z pięknym wężem: zaskrońcem
- Tato, wąż! – krzyknęła Ida wskazując palcem w dół.
Stała na mostku, który przechodził nad niewielką rzeką w lesie. Poniżej znajdował się jaz, którym regulowano poziom wody w rzece i w sąsiadujących z nią stawach. A wokół jazu rozlały się płytkie, szerokie i porośnięte glonami kałuże. I właśnie środkiem jednej z nich płynął wąż, zaskroniec.
Pobiegłem zrobić mu zdjęcie. Wskoczyłem do kałuży i wycelowałem obiektyw.
Zaskroniec. Fot. W. Mikołuszko

5.9.12

O ryjówce, co prawda zdechłej, ale...
Martwa ryjówka (chyba aksamitna). Fot. W. Mikołuszko
- O, mysz! – zawołał Jaś.
Pochyliłem się nad drobnym zwierzęciem o ciemnoszarym futerku. Leżało na bocznej, mało uczęszczanej drodze. Było martwe.
- To nie mysz, to ryjówka – poprawiłem Jasia.
- Przypomina jeża – dodał jego brat, Jurek.
- Brawo – zawołałem z uznaniem. – Ryjówka rzeczywiście jest krewną jeża!
Byłem pod wrażaniem. Ryjówki są zazwyczaj mylone z myszami. Podobnej wielkości, pokryte szarym futerkiem, przemykają gdzieś pod nogami. Myszy jednak, podobnie jak szczury, chomiki czy wiewiórki, należą do grupy ssaków zwanej gryzoniami. Natomiast ryjówki są zaliczane do ssaków owadożernych, do których należy też właśnie wspomniany przez Jurka jeż. Jak chłopak to odgadł?