11.9.12

O spotkaniu z pięknym wężem: zaskrońcem
- Tato, wąż! – krzyknęła Ida wskazując palcem w dół.
Stała na mostku, który przechodził nad niewielką rzeką w lesie. Poniżej znajdował się jaz, którym regulowano poziom wody w rzece i w sąsiadujących z nią stawach. A wokół jazu rozlały się płytkie, szerokie i porośnięte glonami kałuże. I właśnie środkiem jednej z nich płynął wąż, zaskroniec.
Pobiegłem zrobić mu zdjęcie. Wskoczyłem do kałuży i wycelowałem obiektyw.
Zaskroniec. Fot. W. Mikołuszko
Ledwo pstryknąłem, a wąż zanurkował. Dalej popłynął pod wodą, a nawet pod glonami, przez co nie udało nam się wyśledzić, dokąd dotarł. Zostało po nim tylko kilka średniej jakości zdjęć i nieco przemoczone buty – moje oraz Kacpra, który wskoczył do kałuży zaraz za mną. Oraz opowieści. Bo zaskroniec, najpospolitszy wąż Polski, jest zwierzęciem bardzo ciekawym. Już wiele razy widzieliśmy go w terenie. Łatwo go odróżnić od innych węży, gdyż z tyłu głowy, jakby „za skroniami” ma duże żółte plamy. Stąd też zresztą jego polska nazwa: „za-skronie-c”. O, proszę, te żółte plamy widać na przybliżeniu głowy węża:
Głowa zaskrońca w przybliżeniu. Widać żółte plamy za skroniami oraz wysunięty język. Fot. W. Mikołuszko
Zaskrońce dobrze pływają i często spotyka się je nad wodami. Tam też polują. Swoich ofiar nie owijają ciałem, lecz łapią pyskiem i przytrzymują licznymi zębami. Nie są jadowite, więc nie zabijają zwierząt, lecz połykają je… żywcem. Podobno ich ulubioną ofiarą są żaby. Nie gardzą też ropuchami, traszkami czy rybami, a jak trafi się jakaś dżdżownica, myszka, ptaszek czy ślimak, też nie odpuszczą. Zaskrońce, który spotykamy teraz podczas wycieczek w przyrodę, nie są duże. Przypuszczam, że to młode osobniki. Są zbyt małe, by połknąć żabę, ale widzieliśmy, jak polowały na kijanki (larwy żab). W „Atlasie. Płazy i gady Polski” Marian Młynarski pisał, że zaskrońce składają jaja w lipcu i sierpniu, a młode wykluwają się z nich po dwóch tygodniach, ale tu i tu są informacje, że po 4 do 8. Samce dojrzewają dopiero w trzecim, a samice w piątym roku życiu. Mają wówczas około pół metra długości, ale w kolejnych latach życia mogą osiągać ponad metr. Choć zaskroniec jest niejadowity, to zaatakowany przez człowieka podobno broni się odważnie. Rzuca się z rozwartą paszczą, syczy i strzyka cuchnącą wydzieliną z okolic odbytu. Gdy to nic nie da, udaje martwego. Nieruchomieje, otwiera jamę gębową, wysuwa język i leży bezwładnie. My, nie chcąc robić krzywdy zaskrońcowi, nie sprawdzaliśmy, czy rzeczywiście tak się zachowuje. Poszliśmy dalej na wycieczkę, a co jeszcze zobaczyliśmy, może opiszę następnym razem.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz