11.10.12

O eksperymencie, jakiemu poddaliśmy kolorowe jesienne liście

Jesienne liście przyniesione z lasu. Fot. W. Mikołuszko
- Tato, ty zbierasz liście? – zdziwiły się dzieci.
- A, tak… - westchnąłem. – Chcę sprawdzić taki jeden eksperyment.
I znów podniosłem z ziemi kolorowy liść, obejrzałem go, po czym włożyłem do kieszeni.

W październikowy weekend las zalał nas jesiennymi barwami. Część liści nadal była zielona, część zbrązowiała, ale największe wrażenie wywierały żółcie i czerwienie. Przyciągały wzrok przyzwyczajony do letnich i wiosennych zieleni. Te naturalne barwy zmieniają się, gdy drzewa zaczynają przygotowywać się na zimę. Przygotowują się wówczas do zrzucania liści, by zapobiec zniszczeniom, jakie mogłaby w nich wywołać mróz i susza. Najpierw więc zabierają z nich wartościowe związki odżywcze. Zielony barwnik, który w ciepłych porach roku przeważa, bo odpowiada za zbieranie energii słonecznej, zostaje rozłożony. Stają się wówczas widoczne inne barwniki, głównie żółte. Ponieważ jednak przy braku zielonego barwnika jesienne słońce mogłoby uszkadzać inne substancje w liściu, drzewa produkują dodatkowo barwnik czerwony. A brązowe kolory pojawią się, gdy liść więdnie. Wszystko to miesza się w liściu w rozmaite wzory i układy.
I właśnie niedawno znalazłem opis ciekawego eksperymentu, którego zadaniem było rozdzielenie tych barwników. Zgodnie z przepisem zebrane liście pokruszyliśmy w domu na małe kawałeczki,
Kruszenie jesiennych liści. Fot. W. Mikołuszko
 wrzuciliśmy do szklanki
Pokruszone jesienne liście. Fot. W. Mikołuszko
i zaleliśmy zmywaczem do paznokci tak, by żaden liść nie wystawał ponad powierzchnię roztworu.
Do pokruszonych jesiennych liści wlewamy zmywacz do paznokci. Fot. W. Mikołuszko
 
Następnie mieliśmy wziąć filtr do kawy, ale z braku takiego materiału wykorzystaliśmy filtr, czy też bibułkę do herbaty.
Przygotowujemy filtr do herbaty, z którego wycinamy prostokąt do zanurzenia w mieszaninie zmywacza i pokruszonych jesiennych liści. Fot. W. Mikołuszko
Wycięliśmy z niej prostokąt, przykleiliśmy go do długopisu i zawiesiliśmy nad szklanką tak, by jednym  końcem zanurzał się w mieszaninie liści i zmywacza do paznokci. 
Pasek bibułki przyklejamy do długopisu i jednym końcem zanurzamy w mieszaninie zmywacza i liści. Fot. W. Mikoluszko

Całość odstawiliśmy na parapet. Zmywacz do paznokci miał wypłukać barwniki z liści, a ich roztwór miał wsiąknąć w bibułkę. Ponieważ poszczególne barwniki to inne związki chemiczne, miały one przemieszczać się w filtrze z różną prędkością. Dzięki temu miało dojść do rozdzielenia się barwników i na bibułce powinny pojawić się paski różnych kolorów. Nam niestety nie wyszło tak ładnie jak to napisali w książce.
Bibułka, na której znalazły się barwniki z jesiennych liści. Fot. W. Mikoluszko
Tak sobie myślę, że może wleliśmy za mało zmywacza do paznokci?
Trzeba będzie chyba spróbować raz jeszcze.

3 komentarze:

  1. Dziękuję za proste wyjaśnienie zagadnienia koloru liści. Teraz szukam odpowiedzi na kolejne pytanie: czy koń widzi kolory - uff.
    Doświadczenie świetne, a że za pierwszym razem nie wyszło - może trzeba dłużej pomoczyć te liście - taką informację znalazłam na stronie: http://www.youtube.com/watch?v=lKnH6576ixM

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję, świetny ten filmik. A jak ładnie im wyszły te paski. Myślę, że trzeba, tak jak oni oddzielnie moczyć różne liście. My wymieszaliśmy wszystkie razem.

      Usuń
    2. Przepraszam, że z opóźnieniem, ale napiszę też, co wiem na temat widzenia ssaków. Nie wiem, jak dokładnie jest z końmi, ale większość ssaków widzi kolory słabiej niż my, ludzie. To dziedzictwo jeszcze z czasów dinozaurów, gdy nasi przodkowie prowadzili głównie nocny tryb życia. Widzenie kolorów było niepotrzebne i utracili część umiejętności. Wiele ssaków widzi więc jak u ludzi daltonista - nie odróżniając czerwonego koloru od zielonego. A z tym wiąże się odmienne od naszego postrzeganie też innych odcieni. W linii prowadzącej do ludzi w pewnym momencie pojawiło się widzenie tych dodatkowych kolorów. Ale i tak widzimy ich dużo mniej i gorzej niż np. ptaki. Sądzę więc, że koń widzi jak większość ssaków, ale całkowitej pewności nie mam.

      Usuń