19.10.12


- Tato, a co oni tam robią? – Ida i Kacper wskazali na dwie osoby, które wędrowały po lesie niedaleko nas. Dzieci były zdziwione, bo ludzie napotykani przez nas podczas wycieczek w przyrodę, zazwyczaj gdzieś się śpieszą, biegną albo głośno ze sobą rozmawiają. Ci zaś byli cicho, szli powoli i dokładnie oglądali ziemię pod nogami.
Trudną na pozór zagadkę rozwiązałem bardzo szybko:

- Zbierają grzyby – odpowiedziałem.
Właściwie sezon powoli zmierza ku końcowi. Zaczął się pod koniec sierpnia, trwał we wrześniu, a październik to ostatni miesiąc na tę aktywność. Choć grzyby nie znikną. To, co zbieramy do koszyków, to jedynie mała ich część. Główna rozpościera się pod powierzchnią ziemi i ma postać szeroko rozprzestrzenionych nitek, które przeciskają się przez glebę, oplatają jej grudki i korzenie roślin, często drzew. Bo z nimi bardzo intensywnie współpracują. Przekazują im wodę oraz sole mineralne, przede wszystkim związki azotu i fosforu. Drzewo w zamian oddaje grzybom substancje odżywcze, które produkuje w swoich liściach. Wymiana jest więc korzystna dla obu stron. Wiele grzybów już nie umie inaczej pobierać pokarmu. Bez obecności swoich współpracowników giną. Drzewa zaś, pozbawione przyjaznych grzybów, rozwijają się słabo i marnieją. Są nawet hipotezy, na razie słabo potwierdzone, że za pośrednictwem nitek grzybni drzewa przekazują pożywienie swojemu potomstwu. Dlatego właśnie małym dębom najłatwiej rosnąć w pobliżu dużego. Ale – powtórzę – to nadal tylko hipoteza.
Pewne jest natomiast, że każdy grzyb, choć potrafi współpracować z kilkoma gatunkami roślin, to ma swoich ulubionych żywicieli. Dobrze wiedzą to grzybiarze, którzy czasem lepiej od naukowców orientują się, pod jakimi gatunkami drzew można znaleźć określony gatunek grzyba. Na zbiór wybierają się późnym latem i jesienią, bo właśnie wtedy podziemne nitki łączą się ze sobą ściślej i tworzą owocnik, który wyrasta ponad nad powierzchnię. Gdy dojrzeje, wypuszcza setki, czy wręcz tysiące zarodników.
- O, ja chcę strzelić – krzyknął Kacper, który natrafił na purchawkę. Ten grzyb, jak dobrze wiedzą dzieci, po nadepnięciu strzela swoimi zarodnikami. Wiatr porywa je i roznosi po lesie, a często i dalej.  To z nich wyrośnie nowe pokolenie grzyba.
Wkrótce do Kacpra dołączyła Ida. Razem nadepnęli kilak purchawek, ułatwiając im rozsianie swoich zarodników.
Ale akurat purchawka, przeciwnie do prawdziwków, maślaków, muchomorów czy koźlarzy, nie współpracuje z drzewami. Żywi się martwą materią organiczną, czyli leśnymi odpadkami. Ale to też potrzebne w przyrodzie!


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz