23.11.12

 Staw w Parku Wilanowskim. Po prawej drzewo obgryzione przez bobry.
- To chyba dobrze, że tu zrobili te stawy, no nie? – Kacper wpatrywał się we mnie, czekając na potwierdzenie jego tezy.
- To zależy – odparłem wymijająco.
- Dlaczego? – zdziwił się. – O, zobacz, bobry tu mieszkają – wskazał na pnie drzew świeżo obgryzione przez ziemnowodne gryzonie. – Ptaki tu żyją, różne owady. Chyba dobrze, nie?

15.11.12


Liście dębu szypułkowego
- Wiem, wiem, ten z Ameryki ma takie ostre liście – żachnął się Kacper.
Podczas naszej ostatniej wycieczki do lasu zbierałem liście, które opadły z drzew. Próbowałem nauczyć dzieci, jak je odróżniać. Dość łatwo rozpoznać na przykład liście klonu czy dębu. Gorzej, gdy przyjdzie do rozróżniania gatunków. Liście dębów są przecież dość podobne do siebie. Najbardziej wyróżnia się dąb czerwony, który pospolicie rośnie w naszych lasach, choć nie jest rodzimym gatunkiem Polski. Przywieziono go z Ameryki i tak dobrze się zadomowił w naszym kraju, że aż stał się problemem. Jego liście, tak jak słusznie Kacper zauważył, mają ostre zakończenia, podczas gdy u rodzimych polskich dębów są one zaokrąglone.
Liście dębów czerwonego (na górze) i szypułkowego (na dole zdjęcie)
- Tato – przerwał mi Kacper – ale właściwie jak określa się gatunek?
- Nie rozumiem – odparłem.
- No jak określa się gatunek? – powtórzył z niecierpliwością mój syn.
- Nadal nie rozumiem. Chodzi ci o to, po jakich cechach rozpoznaje się gatunki, czy też co to w ogóle jest gatunek?

8.11.12


- A dlaczego one mają zielone tylko na górze? – zagaiła Ida podczas naszej ostatniej wycieczki do lasu.
- Nie rozumiem – zirytowałem się. – Jakie one? Jakie zielone? Na jakiej górze?
- No drzewa przecież – Ida wzruszyła ramionami i wskazała na wysokie sosny, które właśnie mijaliśmy. Gdy las ogołocił się z większości liści, ich korony stały się jeszcze bardziej widoczne.
- Zobacz – tłumaczyła moja córka – one są zielone tylko na górze. A wszędzie tu – wskazała na pień drzewa – nie ma nic.