8.11.12


- A dlaczego one mają zielone tylko na górze? – zagaiła Ida podczas naszej ostatniej wycieczki do lasu.
- Nie rozumiem – zirytowałem się. – Jakie one? Jakie zielone? Na jakiej górze?
- No drzewa przecież – Ida wzruszyła ramionami i wskazała na wysokie sosny, które właśnie mijaliśmy. Gdy las ogołocił się z większości liści, ich korony stały się jeszcze bardziej widoczne.
- Zobacz – tłumaczyła moja córka – one są zielone tylko na górze. A wszędzie tu – wskazała na pień drzewa – nie ma nic.



- Bo drzewa dążą ku światłu – mądrzyłem się, zadowolony, że znam odpowiedź. – Liście przecież produkują pokarm, a do tego potrzebne im światło. Drzewo wytwarza je na samej górze, bo poniżej jest za mało słońca, by liście mogły normalnie pracować.
- A to co?! – Ida wyciągnęła rękę przed siebie. Rzeczywiście. Między pniami wysokich sosen rosły też małe drzewa i krzewy. Niektóre z nich wciąż jeszcze utrzymywały na gałęziach jakieś resztki liści. Nie dało się ukryć, że były one dużo poniżej koron drzew.
- Wiesz Ida – odparłem – niektóre rośliny przystosowały się do wykorzystywania małej ilości światła. Rosną tak nisko, ale jakoś sobie radzą. Drzewom już by było trudniej. Jak kiełkują pod koronami, to potem rosą bardzo powoli. Długie lata mijają, a one ledwo ledwo co podrosną. Stanowią coś w rodzaju zapasów. I dopiero jak duże drzewo upadnie, a na dno lasu dostanie się więcej światła słonecznego, ruszają gwałtownie w górę. Wtedy wręcz walczą ze sobą. Wygrywa to drzewo, które rośnie najszybciej i utworzy koronę nad pozostałymi. Te, które pozostaną w cieniu, zmarnieją. Albo będą czekać na kolejny szczęśliwy traf.
- Aha – odparła moja córka, chyba niezbyt przekonana do opowieści o koronach drzewa.
A ja, patrząc za nią w górę, przypomniałem sobie książkę „The Wild Trees” Richarda Prestona. Opowiada ona o naukowcach, którzy odkryli nieznany świat przyrody właśnie w koronach drzew. Badali jedne z najwyższych drzew świata – sekwoje i mamutowce w Ameryce Północnej. Opisywali przeróżne porosty, mchy i zwierzęta, które zadomowiły się na wysokości 100 m i niemal nigdy nie schodzą poniżej. By je zbadać, wdrapywali się na drzewa-giganty i wśród ich koron spędzali całe dnie. Przerzucali liny między sekwojami, żeby przemieszczać się nie schodząc na dół. Zawieszali tam hamaki, w których nocowali. Właściwie po trochu sami stali się mieszkańcami koron drzew.
Nigdy nie słyszałem o podobnych badaniach w Polsce. A myślę sobie, że choć naszym drzewom daleko do 100 metrów, to i w ich koronach musi kryć się ciekawe i mało znane życie. By je poznać, nie wystarczy badać ściętych drzew. Trzeba tak jak Amerykanie wejść tam górę i stać się częścią tamtego świata. Wtedy dopiero odsłonią się skomplikowane zależności między ptakami, wiewiórkami, porostami, mchami i wszystkimi innymi stworzeniami, które żyją wśród tych „zielonych na górze”.
I na koniec przyznam się, że w czasie ostatniej wycieczki nie wyciągnąłem aparatu fotograficznego z futerału. Dlatego tym razem nie ma zdjęć. Na pocieszenie wkleiłem na górze piosenkę z lat mojej młodości :)

3 komentarze:

  1. Ciekawe rzeczy tutaj masz :) Można się szczerze uśmiechnac ;)
    Pozdrawiam, i zapraszam do nas :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję. Dodałem link do Was w szpalcie po prawej. Powodzenia!

      Usuń
  2. Macie może ochotę wziąć udział w candy i wygrać fajną, spersonalizowaną bluzeczkę lub body, z krótkim lub długim rękawkiem? Jeśli tak to zapraszam:
    http://babylandiaa.blogspot.com/2012/10/uwaga-konkurs-mikoajkowy.html

    A może chcielibyście stać się posiadaczami ciekawej książeczki z bajkami, albo pięknej zakładki do książek ze zdjęciami przez Was wybranymi? Myślę, że to mogłby byc wspaniała pamiątka lub prezent. Spójrzcie sami:
    http://ksiazeczki-synka-i-coreczki.blogspot.com/2012/10/mikoajkowe-candy.html


    Serdecznie zachecam do wspólnej zabawy i bardzo przepraszam za spam...
    Pozdrawiam cieplutko :)

    OdpowiedzUsuń