15.11.12


Liście dębu szypułkowego
- Wiem, wiem, ten z Ameryki ma takie ostre liście – żachnął się Kacper.
Podczas naszej ostatniej wycieczki do lasu zbierałem liście, które opadły z drzew. Próbowałem nauczyć dzieci, jak je odróżniać. Dość łatwo rozpoznać na przykład liście klonu czy dębu. Gorzej, gdy przyjdzie do rozróżniania gatunków. Liście dębów są przecież dość podobne do siebie. Najbardziej wyróżnia się dąb czerwony, który pospolicie rośnie w naszych lasach, choć nie jest rodzimym gatunkiem Polski. Przywieziono go z Ameryki i tak dobrze się zadomowił w naszym kraju, że aż stał się problemem. Jego liście, tak jak słusznie Kacper zauważył, mają ostre zakończenia, podczas gdy u rodzimych polskich dębów są one zaokrąglone.
Liście dębów czerwonego (na górze) i szypułkowego (na dole zdjęcie)
- Tato – przerwał mi Kacper – ale właściwie jak określa się gatunek?
- Nie rozumiem – odparłem.
- No jak określa się gatunek? – powtórzył z niecierpliwością mój syn.
- Nadal nie rozumiem. Chodzi ci o to, po jakich cechach rozpoznaje się gatunki, czy też co to w ogóle jest gatunek?

- Chyba to drugie – odparł Kacper.
W teorii sprawa jest łatwa. Otóż gatunek to grupa osobników, które mogą się ze sobą krzyżować i mieć płodne potomstwo. Na przykład jeden dąb czerwony może zapylić drugi. Z tego powstanie żołądź, z którego wyrośnie nowy dąb czerwony. Nowy dąb czerwony znów może mieć potomstwo z innymi dębami czerwonymi. Z kolei osioł i koń są już odrębnymi gatunkami, choć mogą mieć dzieci. Bo ich potomstwo, zwane mułami, nie może się już rozmnażać.
Ponieważ gatunki zwykle nie mieszają się ze sobą, każdy z nich wygląda trochę inaczej. Zazwyczaj nie ma jakichś stadiów pośrednich. Dlatego przy wyróżnianiu nowych gatunków naukowcy opierają się najczęściej na wyglądzie. I zwykle się to sprawdza. „Zwykle” nie oznacza jednak „zawsze”.
Przyroda bowiem cały czas się zmienia. Nowe gatunki bez przerwy powstają, stare wymierają. Bywa więc tak, że granice między nimi jeszcze są niewyraźne. Zwykle się nie krzyżują ze sobą, ale od czasu do czasu im się to zdarzy. Albo żyją na odmiennych obszarach, nigdy się nie spotykają, ale gdyby je trzymać razem, to by się mogły ze sobą rozmnożyć. Są też gatunki tak niezwykle do siebie podobne, że odkrywa się je dopiero po analizie genów. Te zwierzęta jakoś się między sobą odróżniają i nie tworzą par mieszanych. Może korzystają ze zmysłów, które są u nas słabo rozwinięte? Może z węchu, może rozpoznają się po ultrafioletowych wzorkach, może po dźwiękach, kto je tam wie?
Piszę o tym problemach, bo właśnie takie stwarzają nasze rodzime polskie dęby. W lasach, po których wędrujemy, rosną dwa ich gatunki: dąb szypułkowy i bezszypułkowy. Ten pierwszy jest pospolitszy, drugi rzadszy. Najłatwiej rozpoznać je po żołędziach. U dębu szypułkowego są one osadzone na długim pędzie, zwanym szypułką, u bezszypułkowego, jak sama nazwa wskazuje, nie ma takiej szypułki. Liście dębu szypułkowego mają krótszy ogonek niż bezszypułkowego i trochę inaczej wygląda też ich unerwienie. Dobrze, dobrze, nie będę już dalej opisywać różnic. Proszę popatrzeć na zdjęcie:
Liście dębów: szypułkowego (po prawej) i bezszypułkowego (po lewej).
Najgorsze jest jednak to, że te dęby mogą się ze sobą krzyżować i tworzyć mieszańce. Czy one z kolei są płodne – nie wiem. Z pewnością utrudnia to trochę rozpoznawanie naszych rodzimych gatunków. Z obcym dębem czerwonym nie ma takich problemów. Może dlatego Kacprowi łatwiej przyszło zapamiętanie, jak wyglądają jego liście.

3 komentarze:

  1. Nie wiem, czy w temacie, ale muszę wyrazić swój gorący podziw i podziękować za książkę "Tato, a dlaczego" za łzy radości, za wspólne panów czytanie. Kapelusik z głów :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za miłe słowa - jak najbardziej w temacie :) Czuję się dumny jak paw :)

      Usuń
  2. Takie głupie te liście dęba

    OdpowiedzUsuń