13.12.12


- Nie rób zdjęcia tropom psa – pouczył mnie Kacper.
- Dlaczego? – zdziwiłem się.
- Tato – westchnął mój syn – przecież wszyscy wiedzą, jak one wyglądają…
Wysłuchałem Kacpra uprzejmie, ale i tak zrobiłem zdjęcie. 
Tropy psa na śniegu.
W końcu tak piękny śnieg nie trafia się ostatnio zbyt często. Podczas naszej ostatniej wycieczki w przyrodę las był wprost przysypany pięknym białym puchem. Wzięliśmy sanki ze sobą i Kacper, Ida oraz ich siostra cioteczna Maja rozbiegli się w poszukiwaniu dogodnych do zjeżdżania stoków. A ja zacząłem się rozglądać w poszukiwaniu tropów zwierząt. Taki śnieg to przecież doskonała okazja, by dowiedzieć się, co zimą żyje w lesie, do którego jeździmy na wycieczki. Zwierzęta starają się być cicho, a krzyki dzieci nieraz je płoszą. Trudno więc zobaczyć te wszystkie sarny, dziki, łosie czy kuny, które tu mieszkają. Świeży śnieg stwarza doskonałą okazję nadrobienia braków w wiedzy. Każdy ruch zwierząt o każdej porze dnia zostawia na ziemi wyraźny ślad. Liczyłem, że uda nam się przynajmniej część z nich zobaczyć i rozszyfrować. Dlatego zabrałem też ze sobą doskonały przewodnik: „Sztuka tropienia zwierząt” Włodzimierza Jędrzejewskiego i Wadzima Sidarowicza. Miał on nam pomóc w rozpoznawaniu tego, co zobaczymy.

Oczywiście najwięcej było śladów ludzi, a zaraz potem psów. Te ostatnie są podobne do tropów wilka. Wilki jednak nie biegają tak bezładnie dookoła ścieżek ludzkich. Suną przed siebie, a ich tropy układają się w linię prostą (tzw. sznurowanie). U psa tymczasem – jak przeczytałem – „odbicie tylnej łapy nie trafia w ślad łapy przedniej, przez co pies zostawia zwykle podwójne tropy”. Ślady ich łap są też zwykle mniejsze niż wilczych i bardzie okrągłe. Krótko mówiąc: nie ulega wątpliwości, że widzieliśmy tropy psa, a nie wilka.
Udało nam się także zobaczyć i rozpoznać ślady saren.
Trop sarny (dla pokazania skali przy tropie stoi but dorosłego mężczyzny)
 Są to nieduże, odciśnięte w śniegu podwójne kopytka. Tuż za nimi często widać drobne odciski palców tylnych (raciczek). Są one ustawione za przednimi palcami (racicami), a nie trochę po bokach, jak u dzika. 
Trop sarny na śniegu (widać odbicie przednich racic i tylnych raciczek)
Naukę przerwało nam stado sikorek ubogich lub czarnogłówek (te dwa gatunki są bardzo podobne do siebie i trudne do odróżnienia). Kilka ptaków zapiszczało wokół nas i zakręciło się po krzakach. Zobaczyłem, jak objadają się nasionami z jakichś uschniętych pędów. Gdy podszedłem bliżej, odkryłem, że były to nasiona chmielu – tak, tego samego, którego dodaje się do piwa. Część z nich wciąż wisiała na pędach rośliny, a część spadła na śnieg.
Szyszki chmielu zimą na pnączu
Nasiona chmielu opadłe na śnieg
Na tym zakończyliśmy wyprawę. Jackowi zrobiło się zimno, zaczął płakać i trzeba było wracać do domu. Pocieszam się, że to dopiero początek naszej nauki rozpoznawania tropów zwierząt.  Będziemy ją kontynuować. Śnieg się nam do tego z pewnością przyda.

4 komentarze:

  1. Tropy zwierząt to świetna sprawa. Liczę z córą "paluszki" np. ptaka - 3,6,9,12... - nie wiem jednak, do kogo ono należą: czy do wrony,kruka, gawrona,gołębia? Chciałabym móc powiedzieć więcej niż tylko: to nie są tropy kaczki. Czy to jest trudne?


    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Sam się dopiero uczę :) Ale wiem, że tropy ptaków są trudniejsze niż ssaków. Choćby dlatego, że ptak siada na chwilę na ziemi, potem odlatuje, a ssak prze twardo przed siebie, bo nie ma wyjścia.

      Usuń
    2. Chyba się wyraziłem niejasno - tropy ptaków są trudniejsze do rozpoznania niż tropy ssaków. uf, teraz chyba napisałem zrozumiale.

      Usuń
  2. Tak - podejrzewałam, teraz mam pewność i argument w ręku!

    OdpowiedzUsuń