8.1.13


Norka amerykańska wyjada dzikie polskie ptaki, więc te uciekają do... ludzi



Hm, no to mamy problem. Brzegi jezior mazurskich, które uznano za najbardziej zniszczone, przyciągają najwięcej dzikich ptaków wodnych: łysek i perkozów dwuczubych. Taki dziwny wniosek wypływa z pracy dra Marcina Brzezińskiego i współpracowników, do jakiej niedawno dotarłem.
Wszystko przez norkę amerykańską.
To nieduże zwierzę o brązowym futrze wygląda zresztą bardzo sympatycznie. Podziw budzi też jego zręczność: umie wspinać się, nurkować, pływać i szybko biegać. Sprawnie poluje i w rodzinnej Ameryce Północnej stanowi naturalny element przyrody. Gdy jednak przeniesiono ją do Europy, stała się poważnym utrapieniem. W Polsce pojawiła się jakieś 60 lat temu, ale na dobre zaczęła nas podbijać 30 lat później. Dziś zamieszkuje brzegi większości rzek, jezior i strumieni. Jest bardzo aktywnym drapieżnikiem. Poluje na gryzonie, żaby, ryby, raki i owady. Mocno daje się we znaki ptakom, którym podbiera jaja, pisklęta, a bywa że i zabija dorosłe osobniki. Europejskie zwierzęta nie są przystosowane do radzenia sobie z norką amerykańską. Giną więc na potęgę. Od pojawienia się norki amerykańskiej liczebność łysek na Mazurach spadła 20-krotnie! Również perkozy dwuczube zmniejszyły swoją populację, choć nie aż tak wyraźnie. Ratowało je to, że potrafiły gniazdować w koloniach. Nawet więc te pary, które wcześniej wolały samotnie wychowywać pisklęta, dołączyły do większych grup. Tak łatwiej im obronić się przed zakusami nienasyconego drapieżnika.
Łyski nie bardzo lubią budować gniazda blisko siebie, ale obecnie wciskają się w kolonie perkozów. Najciekawsze jednak jest to, że oba gatunki ptaków zaczęły garnąć się do ludzi. Znikają z dzikich jezior i budują gniazda w szuwarach tuż obok zabudowań człowieka. Norka bowiem niechętnie poluje w miejscach, gdzie często wędrują ludzie. Ptaki uznały więc, że lepiej narazić się na widok człowieka i jego głupie zachowania niż zostać zjedzonym przez norkę.
Ba, ale jak w tej sytuacji chronić przyrodę mazurską? Norki przecież już się nie pozbędziemy. Jak więc ratować łyski i perkozy? Czy pozwolić ludziom na zabudowywanie ostatnich dzikich zakątków? Czy też zostawić wszystko i czekać, aż ptaki nauczą się same radzić sobie z nowym drapieżnikiem?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz