9.3.13



Łoś w Puszczy Kampinoskiej. For. Marzena Hmielewicz, Adventupictures.eu

Zobaczyłem tylko dwa. Inni opowiadali o klempie z młodym. I o tym, że poprzedniego dnia doliczono się pięćdziesięciu łosi. Mówiła mi to Marzena Hmielewicz, która zrobiła wówczas też powyższe zdjęcie. W piątek, 8 marca, gdy ja wziąłem udział w liczeniu dużych ssaków w Kampinoskim Parku Narodowym, nie było już tak pięknie. Temperatura spadła, niebo zachmurzyło się, a i zwierzęta mniej chętnie wychodziły nam na spotkanie. Dzień z pewnością nie był jednak stracony: wybiegły mi naprzeciw dwa warchlaki, czyli małe dziki, które niedawno przyszły na świat. Przemknęło kilka stad saren i właśnie te dwa łosie. Ogromne, bo w końcu to największy żyjący przedstawiciel rodziny jeleniowatych. Osiągają 3 m długości, 2 m wysokości, 400 kg wagi. I zaczynają sprawiać poważne kłopoty.
Brzmi to o tyle dziwnie, że jeszcze niedawno w Polsce łoś był gatunkiem wymierającym. Po II wojnie światowej żyło ich ledwie około 20 i to wyłącznie w jednym miejscu: na Czerwonym Bagnie w Dolinie Biebrzy. Batalia o ich przetrwanie trwała długo i z przeszkodami. Udała się jednak. Wprowadzono moratorium na odstrzał łosi. Ich liczba wzrosła do około 10 tysięcy. Z pewnością będzie jeszcze większa. A już teraz zdarza się, że wychodzące na drogę łosie stają się przyczyną wypadków samochodowych. Niszczą też uprawy i szkółki leśne. W Skandynawii, gdzie żyją setki tysiące łosi, to prawdziwa plaga. Trzeba więc i u nas przygotowywać się do tego. Ale jak?
Najwięcej dyskusji budzi sprawa, czy wznowić polowania na łosie. W Skandynawii to norma. U nas jednak budzi to opór. Również we mnie. Niestety, nie znam dobrego rozwiązania problemu. Dobrze, że trwają nad nim prace. Opisałem je szczegółowo w artykule w „Polityce”.
Póki co cieszę się, że mogę oglądać to piękne zwierzę. To prawdziwa przyjemność zobaczyć jego potężne cielsko wśród drzew.  Niech nam łoś żyje zdrowo i długo!

3 komentarze:

  1. Zazdroszczę tego spotkania! Ja mam na "koncie" nagłe spotkanie dorosłego jelenia we mgle i nigdy tego nie zapomnę! Przeszedł majestatyczne kołysząc wieńcem długim gdzieś do połowy jego tułowia, jakby mu ciążył. Widziałam go tylko przez kilka sekund,taka mgła była.
    Obawiam się, że bez odstrzałów łosi w przyszłości się nie obędzie. Chyba, że populacja wilków by wzrosła. Ale to też kłopot, bo co by dla myśliwych zostało ? ;P
    Pozdrawiam! :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Liczba łosi rośnie, więc i szansa na spotkanie z nimi też. Życzę, by się Pani udało zobaczyć to piękne zwierzę. Robi wrażenie :)

      Usuń
  2. Wow, ale super!!!:D Ja jeszcze nigdy na żywo łosia nie widziałam. Robi wrażenie zdjęcie. Artykuł świetny, Jestem WIELKĄ FANKĄ tego blogu. Pozdrawiam Autora i czytelników. :)

    OdpowiedzUsuń