25.4.13



Roboty przybywa z każdym dniem. Młode królowe trzmieli ziemnych już teraz zakładają gniazda. Żeby odchować potomstwo, muszą się najeść. Potem ich córki zaczną pracowicie zbierać nektar dla kolejnych pokoleń. W każdym kwiecie jest tylko trochę słodkiego i pożywnego napoju. Roślinie zależy, by trzmiel ją odwiedził, a przy okazji przeniósł ziarna pyłku z jednego kwiatu na drugi. W tym interesie zarabiają więc obie strony. By biznes się jednak udał, muszą ze sobą jakoś się dogadać. Kwiaty informują zatem trzmiele o zawartości nektaru za pomocą kolorów, również tych niewidzialnych dla ludzkiego oka. Rozsyłają też wieści poprzez zapach. A niedawno co odkryto, że kwiaty i trzmiele rozmawiają także poprzez... prąd elektryczny. I to jak!

19.4.13


 
Żaba zielona z Puszczy Kampinoskiej. Fot. Marzena Hmielewicz / Adventurepictures.eu

Doczekałem się! Wiosna w pełni. Zawilce kwitną, leszczyny też. W wodach pełno żab i traszek. Gody płazów rozpoczęte. Ba, ale co to za gody! Tajemnica goni tam tajemnicę. Dosłownie. To w naszym kraju odkryto jeden z najbardziej zagadkowych sposobów rozmnażania w świecie zwierząt.
Prof. Leszek Berger, który zaobserwował to dziwne zjawisko, miał ogromne kłopoty z obroną swojej pracy habilitacyjnej. Zarzucano mu, że jego tezy są sprzeczne z dokonaniami genetyki i współczesnej biologii. Karierę miał więc utrudnioną, wszystkie szczeble przechodził z opóźnieniem. Dzisiaj wiemy, że to on jednak miał rację.
Wszystko zaś poszło o pospolite i jakże zwyczajne żaby zielone. 

12.4.13



Tatrzańskie kozice. Fot. Tomasz Zwijacz-Kozica
A to ci ambaras! W Tatrach świat stoi na głowie – przynajmniej u kozic. We wszystkich innych górach te urocze górskie ssaki najbardziej zestresowane są zimą. Wiadomo: jedzenia mało, zimno, lawiny zabijają. Jest czym się denerwować. Latem zaś luz-blues: pokarmu w bród, niebezpieczeństw mniej. Niestety, nie w Tatrach. Właśnie się dowiedzieliśmy, że nasze kozice najwyższy poziom hormonów stresu mają właśnie w ciepłych miesiącach.
Tatrzańska kozica. Fot. Tomasz Zwijacz-Kozica

5.4.13



 
Żurawie wśród śniegu. Fot. Marzena Hmielewicz/Adventurepictures.eu

Starałem się jak mogłem ignorować upartą zimę, ale w końcu muszę się poddać. Udawanie, że nie widzę, co się dzieje, nie przyniosło bowiem żadnych rezultatów. Śnieg od miesiąca nie chce stopnieć, temperatury krążą wokół zera (z tendencją do spadania poniżej). Większość naszych ptaków wędrownych zatrzymała się gdzieś na południu, niektórzy mówią, że w delcie Dunaju, a może i jeszcze dalej. Parę oznak zbliżającej się wiosny jednak gdzieś tam czasem można dostrzec. Na warszawskim Ursynowie dojrzałem pliszkę, która zdecydowała się mimo wszystko przylecieć. Wydaje mi się, że raz słyszałem skowronka. A podczas przerwy świątecznej jak nic widziałem tropy żurawia na śniegu. Moja mama potwierdziła, że była świadkiem, jak ten piękny i wielki ptak wędruje pośród wszechobecnej bieli na polach Podlasia. Marzenka Hmielewicz zaś przesłała mi zdjęcia żurawi, jakie zrobiła podczas świątecznego wypadu na Pomorze (jedno zamieściłem na górze, drugie - poniżej). 

Żurawie wśród śniegu. Fot Marzena Hmielewicz / Adventurepictures.eu


Ha, ciężko żurawiom będzie, oj ciężko. Z drugiej strony, jeszcze niedawno pamiętam, że ten ptak był wyjątkową rzadkością. Krył się gdzieś wśród niedostępnych bagien. Zobaczyć go – to był niemal cud. O jego obecności świadczyły głównie głośne i bardzo charakterystyczne okrzyki, które niosły się daleko wśród pól, lasów i łąk. Żuraw bał się ludzi i unikał ich jak ognia. Ostatnimi laty jednak coś mu się w głowie „poprzewracało”.