25.4.13



Roboty przybywa z każdym dniem. Młode królowe trzmieli ziemnych już teraz zakładają gniazda. Żeby odchować potomstwo, muszą się najeść. Potem ich córki zaczną pracowicie zbierać nektar dla kolejnych pokoleń. W każdym kwiecie jest tylko trochę słodkiego i pożywnego napoju. Roślinie zależy, by trzmiel ją odwiedził, a przy okazji przeniósł ziarna pyłku z jednego kwiatu na drugi. W tym interesie zarabiają więc obie strony. By biznes się jednak udał, muszą ze sobą jakoś się dogadać. Kwiaty informują zatem trzmiele o zawartości nektaru za pomocą kolorów, również tych niewidzialnych dla ludzkiego oka. Rozsyłają też wieści poprzez zapach. A niedawno co odkryto, że kwiaty i trzmiele rozmawiają także poprzez... prąd elektryczny. I to jak!

Kwiaty są naładowane ujemnie. Trzmiele z kolei, latając nad łąką, zyskują ładunek dodatni. Gdy usiądą więc na roślinie, między rośliną a owadem przebiega lekki prąd. Kwiaty zmieniają ładunek na bardziej dodatni. Inne trzmiele, widząc tę zmianę, otrzymują informację, że tutaj nektar się chwilowo wyczerpał i nie warto lądować. Kwiat zaś zyskuje renomę uczciwego i będzie później chętnie odwiedzany przez trzmiele (gdy już powróci do ładunku ujemnego i znów napełni się nektarem).
Brzmi ładnie. Ale czy naprawdę trzmiele mogą zobaczyć ładunek elektryczny kwiatu? Z całą pewnością. Naukowcy w eksperymentach ładowali identyczne, sztuczne kwiaty w rozmaity sposób. W jednych zostawiali trochę słodkiej nagrody, w innych nie. Trzmiele bez problemu odróżniały wartościowe kwiatki od oszukańczych, jeśli te różniły się elektrycznie. Owady gubiły się jednak, gdy wszystkie rośliny miały identyczny ładunek.
Ba, potrafiły dostrzec wzorki elektryczne! Wystarczyło, by jedne sztuczne kwiaty miały środek naładowany ujemnie i krawędzie dodatnio, a drugie – całe były naładowane dodatnio. Trzmiele odróżniały obie grupy i lądowały na tych, które zaopatrzono w słodką nagrodę.
Jak one dokładnie widzą ten wzór elektryczny – nie wiadomo. W każdym razie z całą pewnością dostrzegają znacznie więcej niż my.
Czapki z głów, małe trzmiele!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz