5.4.13



 
Żurawie wśród śniegu. Fot. Marzena Hmielewicz/Adventurepictures.eu

Starałem się jak mogłem ignorować upartą zimę, ale w końcu muszę się poddać. Udawanie, że nie widzę, co się dzieje, nie przyniosło bowiem żadnych rezultatów. Śnieg od miesiąca nie chce stopnieć, temperatury krążą wokół zera (z tendencją do spadania poniżej). Większość naszych ptaków wędrownych zatrzymała się gdzieś na południu, niektórzy mówią, że w delcie Dunaju, a może i jeszcze dalej. Parę oznak zbliżającej się wiosny jednak gdzieś tam czasem można dostrzec. Na warszawskim Ursynowie dojrzałem pliszkę, która zdecydowała się mimo wszystko przylecieć. Wydaje mi się, że raz słyszałem skowronka. A podczas przerwy świątecznej jak nic widziałem tropy żurawia na śniegu. Moja mama potwierdziła, że była świadkiem, jak ten piękny i wielki ptak wędruje pośród wszechobecnej bieli na polach Podlasia. Marzenka Hmielewicz zaś przesłała mi zdjęcia żurawi, jakie zrobiła podczas świątecznego wypadu na Pomorze (jedno zamieściłem na górze, drugie - poniżej). 

Żurawie wśród śniegu. Fot Marzena Hmielewicz / Adventurepictures.eu


Ha, ciężko żurawiom będzie, oj ciężko. Z drugiej strony, jeszcze niedawno pamiętam, że ten ptak był wyjątkową rzadkością. Krył się gdzieś wśród niedostępnych bagien. Zobaczyć go – to był niemal cud. O jego obecności świadczyły głównie głośne i bardzo charakterystyczne okrzyki, które niosły się daleko wśród pól, lasów i łąk. Żuraw bał się ludzi i unikał ich jak ognia. Ostatnimi laty jednak coś mu się w głowie „poprzewracało”.


Ptaki te przestały bać się ludzi. Dziś nierzadko można je napotkać nawet przy drogach. Nie zrywają się na widok przejeżdżających samochodów, lecz dalej spokojnie żerują. Szukają nasion, młodych pędów ziół, ale nie gardzą też drobnymi zwierzętami: owadami, ślimakami czy myszami. Prawdopodobnie dzięki zmianie obyczajów liczebność żurawi zaczęła rosnąć. A może też być na odwrót – ponieważ liczebność żurawi zaczęła rosnąć, przestały bać się ludzi. Sprawa jest o tyle tajemnicza, że ich ulubione siedliska – przeróżne bagna i mokradła – nagminnie są przez ludzi niszczone, głównie przez osuszanie. W „Atlasie pospolitych ptaków lęgowych Polski” doczytałem się, że wzrost liczebności żurawi może być spowodowany „poprawą warunków żerowiskowych na trasach migracji i zimowiskach” oraz większą populacją bobrów, które budując tamy na rzekach, tworzą nowe mokradła. Jak widać, hipotez nie brakuje. Która z nich jest bliższa prawdy – nie ma pewności.

W tym roku jednak żurawiom może być ciężko. Te, które przyleciały, nie mogą dogrzebać się do pożywienia pod śniegiem. Pozostałe podobno czekają na południu Europy aż się u nas ociepli. Gdy wreszcie przylecą i zaczną gody, będą miały mało czasu na wychowanie potomstwa. Oby ich liczebność znów nie zaczęła spadać!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz