31.5.13



- Tato, wbija, właśnie wbija! – krzyknął mój syn.
Byliśmy właśnie na wycieczce do lasu. Poprzednie 10 dni spędziłem w USA, gdzie – jak się pochwalę – dostałem krótkie stypendium w Marine Biological Laboratory. A jako że oglądałem przyrodę amerykańską, a nie polską, na blogu – za co przepraszam – panowało przedłużone milczenie. Zaraz po powrocie czekała mnie jednak przyjemna niespodzianka. Niedawno bowiem, w „Owadach Polski” prof. Marka Kozłowskiego przeczytałem fascynujące rozdziały o zgłębcach i trzpiennikach. I na jednego z nich natrafiłem właśnie podczas pierwszej naszej wycieczki „w przyrodę” po moim powrocie z USA. Zauważyłem, jak wokół nas latał smukły, czarno-żółty owad o odwłoku zakończonym długą szpilą. Zwróciłem nań uwagę Idy i Kacpra, ale wkrótce potem ruszyłem dalej. Dzieci jednak nie dały spokoju, obserwowały przybysza i gdy usiadł na ławce uważnie mu się przyglądały. Tak odkryły, jak zaczął on wykonywać jakieś przedziwne ruchy. Gdy Kacper zawołał mnie, pochyliłem się wraz z dziećmi nad starą ławką. To musiał być zgłębiec trzpiennikowaty.

16.5.13


Straszna broń strasznej biedronki


Jesienią i wiosną arlekiny zbierają się czasem w liczne skupiska. Wtedy też potrafią przekazywać sobie zarazki. Fot. Andreas Vilcinskas, Justus Liebig University, Giessen, Germany

Ależ utrafiłem! Tydzień temu opisałem tutaj inwazję azjatyckiej biedronki Harmonia axyridis, zwanej czasami arlekinem. A właśnie dziś najnowsze „Science” donosi o rozwiązaniu zagadki niezwykłego sukcesu tego owada. Ha, ten mały owad, jak się okazało, korzysta z prawdziwej broni biologicznej. To z jej pomocą sieje spustoszenie wśród swoich konkurentów.

9.5.13


Harmonia axyridis - azjatycka biedronka, która zadomowiła się w Polsce, występuje w kilku formach barwnych. Ta jest najczęstsza. Fot. P. Ceryngier.
- Tylko nie pisz, że gryzie ludzi – poprosił mnie dr Piotr Ceryngier z Centrum Badań Ekologicznych PAN.
- Szkoda – powiedziałem, ale nic mu nie obiecałem. Bo tej biedronce naprawdę zdarza się ugryźć ludzi. Co prawda nie na tyle często, by straszyć nią i robić z niej ludożerczynię. Historia o kąsającej biedronce podobno dawno już przerosła fakty. Ale żeby od razu o tym nie pisać? Nie, tego nie mogłem obiecać.
Rzadsza forma barwna arlekina. Fot. P. Ceryngier.

I jeszcze jedna forma barwna H. axyriridis. Fot. P. Ceryngier.
 Biedronka, którą tak straszy się Polaków, nazywa się Harmonia axyridis. Ponieważ trudne to do wymówienia, czasem stosuje się też wersję „arlekin” utworzoną od angielskiego miana „harlequin ladybird”.  Pochodzi ona z dalekiej Azji. W Polsce po raz pierwszy napotkano ją zaledwie 7 lat temu. Bardzo szybko się jednak rozprzestrzenia.