9.5.13


Harmonia axyridis - azjatycka biedronka, która zadomowiła się w Polsce, występuje w kilku formach barwnych. Ta jest najczęstsza. Fot. P. Ceryngier.
- Tylko nie pisz, że gryzie ludzi – poprosił mnie dr Piotr Ceryngier z Centrum Badań Ekologicznych PAN.
- Szkoda – powiedziałem, ale nic mu nie obiecałem. Bo tej biedronce naprawdę zdarza się ugryźć ludzi. Co prawda nie na tyle często, by straszyć nią i robić z niej ludożerczynię. Historia o kąsającej biedronce podobno dawno już przerosła fakty. Ale żeby od razu o tym nie pisać? Nie, tego nie mogłem obiecać.
Rzadsza forma barwna arlekina. Fot. P. Ceryngier.

I jeszcze jedna forma barwna H. axyriridis. Fot. P. Ceryngier.
 Biedronka, którą tak straszy się Polaków, nazywa się Harmonia axyridis. Ponieważ trudne to do wymówienia, czasem stosuje się też wersję „arlekin” utworzoną od angielskiego miana „harlequin ladybird”.  Pochodzi ona z dalekiej Azji. W Polsce po raz pierwszy napotkano ją zaledwie 7 lat temu. Bardzo szybko się jednak rozprzestrzenia. 


Arlekin, podobnie jak i nasze rodzime biedronki, żywi się głównie mszycami. Nie jest jednak wymagający. Z braku ulubionego pokarmu, chętnie je też inne drobne owady, a także ich jaja i larwy. Potrafi przeżyć nawet na pyłku kwiatowym, nektarze i owocach. Ba, zjada czasem nawet swych konkurentów, czyli larwy naszych rdzennych biedronek, takich jak dwukropka czy siedmiokropka. Przeciwnie zaś do nich nie ma u nas w Polsce naturalnych wrogów. Biedronki zresztą w ogóle niechętnie są zjadane przez drapieżników. Są po prostu niejadalne, wręcz trujące. Nie szkodzi to tylko tym owadom, które swoje jaja składają do wnętrza ciał biedronek. Larwy takich „drapieżców” wyjadają swojego gospodarza od środka. Arlekina one nie atakowały. I to był główny problem z przybyszem. Gryzienie ludzi jest przy tym bez znaczenia. Przybysz zaczął wypierać nasze rodzime biedronki. Tam, gdzie się on pojawiał, inne gatunki zmniejszały liczebność. Nad tym rozpaczali przyrodnicy.  
Na szczęście pojawiła się nadzieja na poprawę ich losów. Dr Ceryngier twierdzi, że naturalni prześladowcy polskich biedronek zaczęli interesować się przybyszem. Jeśli wezmą go w swoje obroty na poważnie, to jego liczebność zostanie zredukowana. Być może stanie się wtedy tylko jednym z ponad siedemdziesięciu gatunków polskich biedronek. To byłoby doskonałe rozwiązanie, bo najeźdźcy, przy jego obecnej liczebności, po prostu nie da się już usunąć z naszej przyrody. Oby przyrodzie samej udało się okiełznać tego małego barbarzyńcę.
Więcej o Harmonia axyridis można poczytać na stronie CBE PAN oraz w magazynie „Academia”. O roli biedronek zaś sam napisałem artykuł do portalu „Hello zdrowie".




7 komentarzy:

  1. Pamiętam początki Harmonii w Polsce. Apele o pomoc w monitoringu, informacja PAN i dra P. Ceryngiera jak je rozpoznać. Pamiętam kiedy po raz pierwszy ten owad mnie ukąsił, choć myślę że nie został ku temu sprowokowany. Może nie jest to ogromny problem, ale jednak te ugryzienia pojawiają się często. Bardziej nieprzyjemne są ich masowe pojawienia w domach. Nowością jest dla mnie wiadomość, że te biedronki mogą jednak znaleźć u nas naturalnych wrogów, bo o tym wcześniej się nie mówiło. To mnie cieszy bo wizja wytępienia naszych rodzimych biedronek, podobnie jak miało to miejsce w USA, nie jest przyjemną wizją.

    OdpowiedzUsuń
  2. Całe szczęście jeszcze w mojej okolicy się jeszcze nie rozprzestrzeniła ta zaraza :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Bardzo mi się ciekawie czytało. Czy będzie post o rakach? A może już był?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję. O rakach jeszcze nie pisałem, ale będę miał na uwadze i jak przyjdzie czas, napiszę. Pozdrawiam, WM

      Usuń
    2. Dziękuję. Pytam, bo naszemu Dziadkowi ciągle się łapią na wędkę (ryby tego nie robią)i zakiełkowała mi myśl o zapoznaniu dzieci z rakami i jeszcze ze smakiem raka na dodatek, ale zaświtało mi, że są pod ochroną (amerykański chyba nie...) i że się nie da, ale teraz i tak nie jest dobry moment, bo pewnie się rozmnażają...

      Usuń
    3. Spróbuję się dowiedzieć, co i jak. Jeżeli uda mi się zebrać trochę ciekawych informacji o naszych rakach, napiszę. Pozdrawiam i dziękuję za uważną lekturę :)

      Usuń
  4. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń