21.6.13


Przyznam szczerze, że takie prace w pierwszej chwili mnie przerażają. Kiedy widzę te długie linie dziwnych skrótów, cyfr, literek i niezrozumiałych słów, to aż skóra mi cierpnie. Ale dla zaskrońców zdobyłem się na wiele. Bardzo lubię te węże, bo często widzimy je na spacerach z dziećmi. Szparko przemykają wśród traw. A jak sprawnie pływają! To prawdziwa przyjemność je tak obserwować. Polują na żaby i ryby, nie gardzą myszami i pisklętami. Ich szare cielsko osiąga najczęściej około 1,2 m długości, a największy okaz miał podobno 2 metry. Ich nazwa – zaskrońce – pochodzi od dwóch żółtych, z daleka widocznych plam, które znajdują się w tyle głowy, za skroniami.
Mimo, że są pospolite, to wcale ich się dużo nie bada. Jakoś umykają uwadze naukowców. Nie są zagrożone wyginięciem, więc może dlatego? W każdym razie ucieszyłem się, gdy znajomy powiedział mi, że pomaga niemieckiej badaczce zbierać jakieś resztki polskich zaskrońców. Pracowała podobno nad analizą genów tych węży. I właśnie dowiedziałem się, że praca się ukazała. Udało mi się nawet ją przeczytać (no dobrze, pominąłem te najbardziej techniczne fragmenty…). Oczywiście, nazw tych wszystkich genów i procedur nie zamierzam tu przytaczać. Chętnie za to opowiem o wnioskach, jakie z tych badań wypływają.


Autorzy w końcu przebadali geny aż 410 zaskrońców. Próbki pochodziły z całej Europy, północnej Afryki i niektórych obszarów Azji. Tak daleko sięga ten beznogi gad! A przecież jeszcze jakieś 10 tys. lat temu większość tego obszaru pokrywał ogromny lodowiec. Węże w takich zimnych warunkach zupełnie sobie nie radziły. Dopiero gdy lodowiec ustąpił, mogły popełznąć na północ i zasiedlić takie kraje jak Polska. I właśnie ślady tej wędrówki wciąż tkwią w zaskrończych genach. Dlatego do dziś da się te węże podzielić na trzy duże grupy, które z kolei dzielą się na w sumie 16 mniejszych. To są potomkowie tych osobników, które w małych grupkach chroniły się przed zimnem lodowca. Autorzy twierdzą, że udało się zaskrońcom przetrwać na Półwyspie Iberyjskim (dzisiejsza Hiszpania i Portugalia), Apenińskim (Włochy) i Bałkańskim (o, tam, to leży dużo małych krajów). Sporo z nich się uchowało jeszcze w Anatolii (dzisiaj Turcja),  północnej Afryce i gdzieś w pobliżu gór Kaukazu. Małe grupy żyły jeszcze na Sycylii i na południu dzisiejszej Szwajcarii. Z tych wszystkich miejsc, zaraz po ustąpieniu lodowca, zaskrońce ruszały na podbój północnej reszty świata.  Do Polski, jak wynika z badań, przybyły dwie grupy węży z Półwyspu Bałkańskiego. Na wschodzie naszego kraju spotkały się z wędrowcami z Kaukazu. Trochę się ze sobą krzyżowały.
Tyle genetycy. Liczę, że teraz w ślad za nimi pójdą ekolodzy. Ciekaw jestem na przykład, czy te zaskrońce z rozmaitych regionów różnią się między sobą? Inaczej może polują? Czymś innym się żywią? Jedne lepiej pływają, drugie gorzej? Jak radzą sobie zimą? Czy tak samo wyglądają ich gody? Jak radzą sobie z człowiekiem?
I tak dalej, i tak dalej...

4 komentarze:

  1. Jak dobrze pamiętam zaskrońce chyba nie są jadowite ??? czy coś pokręciłem
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  2. W ramach edukacji Tata pozwolił zanieść mi zaskrońca do przedszkola. Panie nie były zadowolone biorąc pod uwagę fakt , że wąż nie chcący wypełzną ze swojej tymczasowej przechowalni.Och , paniki było co nie miara . Nie chciały uwierzyć sześciolatce , że to stworzenie jest niejadowite:D Pochodzę z Podlasia i dość często widuję zaskrońce chociaż z każdym rokiem coraz rzadziej( niestety). Fajnie owijają się wokół palców ^^

    OdpowiedzUsuń
  3. Fajny wpis, dzięki ;)


    Zapraszam http://owcewgorach.pl/
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń